Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Dom Cechu Artystów

Go down 
AutorWiadomość
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Dom Cechu Artystów   Pią Lut 27, 2009 3:10 pm

W tym miejscu każdy artysta może puścić swoją wodzę wyobraźni wspartą o wenę i zdobyć punkty doświadczenia(po ocenieniu przed MG).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Pią Lut 27, 2009 9:36 pm

-wszedł do pomieszczenia, był tu pierwszy raz. Cech Artystów, dowiedział się iż to tutaj znajduje się główne zarządzanie oraz pracownia tej jakże bliskiej mu profesji. Nie szczędził czasu by obejrzeć to miejsce, wiele rzeźb i obrazów, firnamenty, przeplatanki stylów architektonicznych, to wszystko niemal oślepiało go swym pięknem, przechodził pomiędzy pomieszczeniami z zaciekawieniem przeglądając je, na samym końcu odnalazł ogromną sale wypełnioną światłem świec, okiennice ogromne acz zasłonięte czerwonymi firanami doskonale kontrastowały się z bielą ścian. Było już ciemno. Świece tworzyły zmysłową grę światło-cienia, przesunął się po pomieszczeniu mozolnie obserwując każdy rys.

-po chwili znalazł w kącie miejsce odpowiednie dla siebie, w pomieszczeniu było wiele stojaków, wiele krzeseł, szaf z narzędziami, tony pergaminu, raj dla pisarzy malarzy i rzeźbiarzy. Zastanawiał się jak wyglądają pozostałe Cechy, czy także są tak zdobione czy może tylko ten ze względu na swą przynależność.

Noc jest pięknem nieocenionym i nie spotykanym nigdy gdy niezauważona...

-szepnął do siebie śmiałym ruchem rozchylając krwiste zasłony i spoglądając na księżyc.

-jego oczy szare jak niebo burzowe zalśniły widokiem miliona gwiazd rozsianych po granacie nieba, każda jedna znajdowała piękno swe w jego oczach, każda ceniona prywatnie i wyjątkowo.

-ustawił stojak tak by móc patrzeć i jednocześnie malować, świece igrały delikatnie na jego licach bawiąc się światłem a jednocześnie doskonale rzeźbiąc jego twarz.

Nocy... matko, żono i kochanko
Ty która jesteś wtem, gdy oddechu brak
Ty która jesteś wtem, gdy cierpienie łez
Światło Twych cór rozświetla me oczy
Syn Twój ogromem przysłania me troski
Zezwól mi proszę na obraz Twych myśli
Zezwól na radość cierpienie sny do kołyski
Piękno Twe przyprawia o onieśmielenie
Lecz grzechem byłoby przy Tobie milczenie...

-jego wzrok spoczął na księżycu, spojrzał na paletę którą wypełniały barwy raczej ciemne.
Białe płótno aż prosiło się o blask nocnych marzeń. Końcówka pędzla utonęła w szklanicy wody a następnie muskając jej wnętrze pogładziła wierzch farby. Ciemny błękit powoli długimi pociągnięciami pieścił materiał papieru, oczy szkicownika drżały widząc piękno nocy, długie pociągnięcia zmiennych barw, gdy cały materiał pokrył się niebieskimi odcieniami chłopak zaczekał chwile. Szarość i biel mieszana z granatem utworzyła niemal żywe chmury poruszające się po nocnym niebie płótna, delikatnymi ruchami drażnił krańce niewyraźnej pary, rozjaśnił obraz gdy do jego uszu dopłynęło pierwsze puknięcie kropli deszczu o szybę, jego oko zadrżało, uderzenia powtarzały się coraz częściej aż rozpadało się na dobre. Ujął żółtą farbę a następnie delikatnie zakreślił tajemniczy krąg naruszając prywatność jednej z chmur, biel z żółcią utworzyły piękny księżyc, zastanawiał się nad tym jak ukazać gwiazdy lecz końcowo zrezygnował z ich widoku wcielając z wolna kolejną wizję. Postanowił zająć się odcieniami nieba, ciche posunięcia pędzlem tworzyły szare smugi deszczu. Rozjaśnił swój obraz burzą która rozświetliła ponury obszar, niżej utworzył się ocean. Tak, krok po kroku utworzył się obraz huraganu w samym środku oceanu, krok po kroku, błysk za błyskiem, smuga za smugą. Rozszalały żywią pożerał szargane wiatrem morze.

-Gdy skończył malować przyjrzał się dziełu które wolno obsychało, jego twarz nie ukazywała ani zawodu ani zadowolenia lecz koncentrację i zamyślenie, gdy materiał wysechł artysta przesunął dłonią po materiale wolno i delikatnie.

-Wziął do ręki pędzel najcieńszy jaki posiadał wraz z lupą, i w samym krańcu w jednej z rozłożystych fal ukrył napis na pozór niewidoczny.

"To co widzę w Twych oczach które dziś widziałem"

-koło stojaka położył kartkę z podpisem swym, ciekawy był jak osądzony zostanie obraz. Z jednej strony nie był to żaden nowy temat z drugiej jednak był całkowicie inny lecz tylko dla tych którzy zdołali by ujrzeć ukryty napis.

-poszedł w stronę okna i usiadł przy jego parapecie, siedział tak kilka godzin w zamyśleniu i milczeniu obserwując noc, potem wyszedł, raz oglądając się za siebie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Pon Mar 02, 2009 4:05 pm

I nikt się nie kwapi by to sprawdzić?

Piszesz jako pierwszy i nie mam z czym porównać, więc zawyżę punktacje.

+ 30 pd za prace
+ 25 pd na zachętę ;d

55 pd może wydać się niską oceną, ale biorąc pod uwagę wyprawy, które były tu przeprowadzane, ilość tekstu jest nieporównywalnie mała. O ile mi wiadomo taką wyprawę/trening można umieszczać przez postać raz na tydzień. W takim przypadku, uzyskujemy podobną ilość pd jak na wyprawach, które odbywały się raz na miesiąc. Myślę, że Taro nie powinien czuć się poszkodowany.

Ah, dziwnie piszesz ;d nie wiem w którym momencie to tekst wypowiadany przez Twoją postać, a kiedy to zwykły opis. Może tylko ja mam taki problem, ale te "-" stawiaj lepiej przed wypowiedziami. Pewnie się czepiam, ale Twoja praca, wygląda jak notatka, której każdy nowy punkt/myśl zaczyna się od myślnika ;d
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Wto Mar 10, 2009 11:14 pm

Pojawiła się w domu cechu artystów. Chciała sprawdzić, jak rozwijają się jej zdolności, a jednocześnie zobaczyć w końcu to miejsce. Weszła do głównego holu. Jak się spodziewała, budynek liczył mnóstwo sal. Jednak uwagę elfki przykuły schody prowadzące na wielkie poddasze. Szybko po nich weszła i trafiła do jakiegoś pomieszczenia, którego drzwi nadawały się już tylko do wyrzucenia. Było tutaj tak jak sobie wyobrażała... Ciemne, tajemnicze miejsce oświetlone kilkoma świecami umieszczonymi w wysokich, starych świecznikach; pokaźna ilość sztalug, farb, płótna oraz innych przedmiotów służących do tworzenia obrazów. Jednak pomieszczenie, do którego trafiła, było strasznie zaniedbane. Najwidoczniej dawno tutaj nikt nie gościł. Rin się to jednak podobało... Na poddaszu była niesamowita atmosfera. Wszystko było przesycone zapachem farb olejnych i wyobrażeniem starych artystów przemieszczających się po niegdyś pięknej i ekskluzywnej sali.
Nie czekając ani chwili dłużej, znalazła idealny skrawek wolnej przestrzeni do malunku: oświetlony dziennym światłem. Szybko przeniosła swoje sztalugi w wybrane miejsce i zaczęła szukać na półce węgli do szkicu. Była zbyt niska, żeby zobaczyć, co się znajduje na listwie powieszonej na ścianie, więc stanęła na palcach i sięgnęła na nią ręką. Zaczęła na oślep macać co znajduje się poza kontrolą jej wzroku. Jednak nie mogła wyczuć tego, czego tak uparcie poszukiwała.
Zirytowana elfka splotła dłonie pod biustem i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu optymalnego miejsca, gdzie mogłaby znaleźć coś do rysowania.
- Mogliby tutaj zrobić porządek...- mruknęła pod nosem znowu dokładnie ilustrując miejsce. Elfka była przyzwyczajona do nieładu w swoim mieszkaniu, więc nawet nie zauważyła nieładu panującego w owym pomieszczeniu. Chętnie porozmawiałaby z tym, który tutaj zarządza... Zdecydowanie przydałoby się "małe" uporządkowanie kilku rzeczy.
Westchnęła i postanowiła kontynuować swoje poszukiwania. Może jednak powinna udać się do innej sali? Ta myśl przeszła jej przez głowę, ale była pewna, że niewielu rysowników będzie tutaj przychodzić, a ona potrzebowała właśnie miejsca tylko dla siebie.
Gdzie mogą być te przeklęte węgle? Dziewczyna rozejrzała się w poszukiwaniu jakiś kawałków. Wydawało się jej, że w tym bałaganie mogłaby znaleźć surowiec do rysunków nawet na ziemi. Jednak takie poszukiwania, w dodatku w nikłym świetle wcale się jej nie uśmiechały. Wyszła szybko z sali i zeszła po schodach z powrotem do głównego holu. Musiał tutaj być ktoś, kto zajmował się tym miejscem... Zaczęła przeszukiwać wszystkie pomieszczenia po kolei. W końcu trafiła do jednego, bardzo nietypowego pokoju. Był o wiele mniejszy niż inne... Na dodatek miał całkiem odmienny wystrój. Za wejściem był niewielki stopień. Rin zeszła po nim i stanęła w środku pięknej salki. Chyba ktoś tutaj mieszkał... Wysokie okna, za którymi gościł piękny widok, były przyozdobione długimi ciemno-zielonymi firanami. Naprzeciwko wielkich dębowych drzwi wejściowych znajdował się niewielki kominek wbudowany w ścianę, który nawet teraz rozświetlał płomieniami ognia część pokoju. Przy jednym z okien znajdowało się wielkie łoże, a obok Rin stało pięknie rzeźbione w drewnie biurko w odcieniu hebanu. Na blacie znajdowała się góra luźnych papierów i innych książek. Zaciekawiona dziewczyna podeszła do mistrzowsko wykonanego ręcznie mebla i zaczęła przeglądać papiery.
Nagle drzwi szeroko się otworzyły, a pośrodku nich stanął młody mężczyzna. Spłoszona elfka natychmiast się odsunęła i popatrzyła zmieszana na obcego.
- Przepraszam... Poszukiwałam kogoś, kto powiedziałby mi, gdzie mogę znaleźć węgiel do rysunków...- zaczęła się niezręcznie tłumaczyć- wcale nie zamierzałam tutaj wchodzić.
- Nic się nie stało- odparł mocnym basem nieznajomy rozmówca- chwilowo zastępuję osobę, która opiekuje się tym budynkiem.
- Ach tak...- Rin zamyśliła się i popatrzyła przez okno- a więc gdzie mogłabym dostać te węgle? Uhm... i tak pomyślałam... czy byłaby możliwość, żebym mogła namalować ten pokój? Wyczuwa się tutaj jakąś niezwykłą aurę.
Mężczyzna rozejrzał się po swoim tymczasowym lokum i przytaknął jej z uśmiechem.
- Oczywiście, zaraz przyniosę ci cały sprzęt- mruknął po czym szybko ulotnił się z pokoju.

Po dłuższej chwili Rin stała przy najmniej umeblowanej ścianie. Rozłożyła sztalugi i wszystkie potrzebne jej przyrządy do wykonania szkicu. Podwinęła rękawy bluzy, żeby podczas pracy nie brudzić ich kruchym surowcem i chwyciła małą skałkę węgla, która najlepiej układała się w jej dłoni. Co chwila zerkając na pomieszczenie zaczęła kreślić pierwsze linie stanowiące kąty w sali. Następnie narysowała na szybkiego kontury wszystkich mebli oraz owego mężczyzny, który w tejże chwili siedział przy biurku przeglądając papiery. Odsunęła się od rysunku i przechylając głowę dokładnie oceniła każdą delikatnie zrobioną kreskę na płótnie. Chyba w końcu uznała, że szkic jest dosyć dobry, ponieważ odłożyła czarny kamień i chwyciła pędzel. Przez chwilę zastanawiała się, jak zmieszać odpowiednie kolory, żeby wyszły cienie identyczne jak w jej wizji. Elfka wzięła do ręki paletę i rozmieściła na niej po niewielkiej ilości kilku podstawowych kolorów farb takich jak: zieleń, żółć, czerwień, błękit, biel, granat i czerń. Potem zaczęła pędzlem mieszać kolory, uzyskując z nich odpowiednie odcienie. Powoli, z wielkim wyczuciem i dokładnością nanosiła je na płótno zapełniając cały obraz, aż cała przestrzeń malunku nie została pokryta cienką warstwą farb.
Rin postawiła znowu kilka kroków do tyłu przyglądając się swojemu dziełu z odpowiedniego dystansu. Uśmiechnęła się do siebie z zadowoleniem. Nigdy nie lubiła malarstwa, ale uznała, że przydałoby się rozwinąć tą umiejętność, skoro zajmuje się sztuką. Cóż, może obraz nie był perfekcyjny, ale zdecydowanie przewyższał umiejętności rysowniczki.
Szybko podziękowała mężczyźnie za udostępnienie jej sali, poczym wyszła i wróciła do pomieszczenia na poddaszu. Postawiła obraz przy ścianie i podpisała go w prawym dolnym rogu. Miała nadzieję, że do jutra zdąży wyschnąć, żeby mogła go gdzieś powiesić.
Zmęczona dziewczyna zeszła po schodach i wyszła z Domu Artystów w pełni usatysfakcjonowana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Sro Mar 11, 2009 5:55 pm

A jaka to była 'wizja'? %

Ok.
+ 100pd
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Sob Mar 21, 2009 8:53 pm

W życiu każdego artysty przychodzi czas, gdy pragnie wyrazić swą duszę,
Fantazje, marzenia, sny, pragnienia, życiowe cele. Jesteśmy społeczeństwem
pragnącym zrozumienia i akceptacji. Ukazywanie uczuć w świecie materii jest
naszym powołaniem i sposobem na otworzenie swego umysłu.
Weszła do środka przestronnej komnaty. Rozejrzała się i stanęła w rogu komnaty na sztalugę padały pojedyncze promienie słońca.
Położyła swe materiały na stoliku. Wyjęła płótno, śnieżnobiałe, bez
najmniejszej kreski.
- Co dziś robisz?
Zapytała jeden z nauczycieli, który wszedł do sali.. Spojrzała na niego i dygnęła.
- Witaj Mistrzu.. Pragnę ukazać swe ostatnie przeżycia..
Powiedziała spokojnie. Mistrz spojrzała na płótno.
- Mam nadzieję, że stworzysz coś godnego uwagi.
Machną ręką by zaczęła i odszedł. Zamknęła oczy. Wzięła kilka wdechów i ujęła w rękę pędzel..
To, co chciała namalować widziała tak wyraźnie jak by tam była..

Ciepły letni wiatr wiejący wokół, wielkie głazy lekko zadarte z pokruszonymi kawałkami u spodu. Szare ze złotym pyłem lśniące w zachodzącym słońca. Niebo niczym iskrzący nokturn a w nim czerwień, fiolet i purpura zasypiającego okręgu. Dalej pierwsze ciała niebieskie płynące po widnokręgu. Trawa śpiewa kołysanki, gdy przychodzi czas złożenia swego ciała do zaśnięcia. Cztery obeliski swą posturą, straszą by im dziś nie zakłócać wiecznego spoczynku na straży czasu. Wtem w cieniu połowa twarzy anielskiej mroczna i skryta, czarną szatą okryta, w czerni swej sylwetki czas swój ukrywa. Strach, ból wychodzący na przód, nieufność, co stacza w dół jego duszę. Szaty niczym mgła okalają jego blade, lśniące, lecz martwe, piękne i niedostępne ciało. Szkarłatne oczko przepełnione nienawiścią i obawą. Życie z nich ucieka niczym ptak z gniazda. Serce krwawi na widok swego istnienia. Błądzi wzrokiem gdzieś w oddali tam gdzie kresu życia scali ze swym strasznym czynem, mordem , mordem istot niewinnych co w ucieczce duszę zgubiły.. Ręka splamiona krwią, hańbą i wiecznym potępieniem..

Zatrzymała pędzel by odetchnąć. Połowa płótna kontrastowała z bielą nie pomalowanej części.
- Coś się stało – zapytał nauczyciel.
- Czy dobrze będzie gdy do tej części namaluję coś całkiem odwrotnego.- Zapytała niepewna.
Mistrz spojrzał na obraz, chwilę milczał poczym zwrócił się do Morii
- Tak , tak będzie najlepiej- poklepał ją po ramieniu i wyszedł z Sali.
Wzięła drugi zestaw farb. Żywe pozytywne kolory po wylaniu na paletę dawały wrażenie jak by były stworzone do uszczęśliwiania ludzi. Pędzel zanurzony w farbie powędrował na sztalugę gdzie strona była całkiem biała. Moria zanurzyła się w wyobraźni..

Miękkie światło księżyca otaczające drugą stronę sylwetki chłopaka. Drzewa skierowane jak słudzy w stronę postaci, trawa zielenią i złotem kwiatów zachwyca. Biały kaptur zdjęty z głowy. Lazurowe oczy pełne marzeń i nadziei, biegnące myślami w odległe krainy gdzie wszystko jest jak za snu. Rumieńce na policzkach, uśmiech na twarzy pełen wdzięku i pokory. Gestem ręki o gładkich rysach zaprasza do siebie. Człowiek i bóg w jednej osobie, dobroć i miłość , życie okryte bliskością.. A za plecami tylko pióra czarne wystają by ukazać doskonałość oblicza swego pana..

Spojrzała na obraz trochę ją zmartwił lecz opanowała się.. Napisała pod nim:
„Dwie osoby w jedną scalone . . . ‘’
Odłożyła wszystko na miejsce i wyszła..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Nie Mar 22, 2009 3:51 am

I znów - wielokropek to trzy kropki '...' nie dwie '..'. Poza tym -> 'Rozejrzała się i stanęła w rogu komnaty na sztalugę padały pojedyncze promienie słońca.' coś tu chyba nie gra ;d. Nie będę wytykał wszystkiego. Jest dobrze, ale mało.

+ 75pd
+ 80t (a tak, żebym miał co ukraść^^)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Pią Mar 27, 2009 8:09 pm

Wesołym krokiem weszła do budynku. Tym razem, już dobrze poinformowana przez mężczyznę, którego spotkała podczas poprzedniej wizyty w tym miejscu, bez problemu znalazła młodą kobietę, która "urzędowała"; tutaj na co dzień. Z uśmiechem podeszła do niej i przywitała się. Oparła dłonie na ladzie, za którą siedziała zielonooka brunetka z kręconymi włosami.
- Czy sala, o którą wcześniej prosiłam, została zwolniona?- zapytała elfka.
Otóż pomyślała sobie, że lepiej by było, gdyby zarezerwowała pokój tylko dla siebie trochę wcześniej. Nie musiałaby się błąkać po całym Cechu w poszukiwaniu wolnej przestrzeni.
- Oczywiście, masz klucz- dziewczyna odwzajemniła uśmiech Rin i podała jej wcześniej wspomniany przedmiot.
- Dziękuję, dam znać, kiedy skończę.
Obdarzyła "sekretarkę" ostatnim spojrzeniem, po czym poszła szukać sali. Na kluczu był numer 21. To była chyba sala muzyczna na pierwszym piętrze. Szybko znalazła schody i weszła na górę przejeżdżając palcami po ich poręczy. Pierwsze piętro.
Rin na wszelki wypadek wolała zobaczyć, jakie są tutaj numery sal, żeby nie musiała się wracać. Na pierwszych drzwiach, które minęła, widniał numer 10. Poszła dalej długim korytarzem. 11, 12, 13… Pokoje na tym piętrze kończyły się na numerze dwudziestym. Więc jednak miała rację. Wróciła na schody i weszła na następne piętro. Znalazła numer odpowiadający cyfrom na kluczu na pierwszych drzwiach po prawej. Otworzyła je i weszła do środka. Od razu zamknęła drzwi z powrotem, żeby nikt jej nie przeszkadzał. Gdyby chciała rysować nie stanowiłoby to żadnego problemu. Jednak dzisiaj była tutaj aby poćwiczyć swój śpiew. Pewnie lepiej byłoby, gdyby ktoś oceniał jej tonację głosu i całą resztę. Postanowiła, że tak zrobi, ale jeszcze nie teraz. Najpierw poćwiczy sama, a potem może poprosi tamtego mężczyznę, aby ocenił. W końcu oprócz rysunku musiała rozwijać i tą umiejętność.
Oparła się plecami o drzwi i dokładnie zbadała wzrokiem salę. Duża przestrzeń, mało jakichkolwiek przedmiotów i mebli oraz wspaniała akustyka. Uśmiechnęła się szerzej. Zachichotała cicho, a jej głos rozniósł się echem po pomieszczeniu. Było tutaj wspaniale. Lekko odepchnęła się od drzwi i stanęła po środku sali. Zaczęła od rozgrzania strun głosowych. Zamknęła oczy słysząc echo wyśpiewujące gammę c-dur. Śpiew docierał do najmniejszych części pokoju i odbijał się od ścian. Wykonała jeszcze kilka prostych ćwiczeń rozgrzewających, a gdy skończyła zaczęła zastanawiać się, co mogłaby zaśpiewać.
Przypomniała się jej pewna piosenka. Słyszała ją u wędrownych trubadurów. Była wśród nich młoda dziewczyna o pięknym głosie. Wykonała piosenkę o aniele, która trafiała do serca wszystkich słuchaczy. Także do Rin.
Zaczęła lekko stopą wytupywać rytm, a po chwili jej śpiew zabrzmiał w sali.

- Sparkling angel I believed
you were my saviour in the time of need.
Blinded by faith I couldn't hear
all the whispers, the warning so clear.
I see the angels,
I'll lead them to your door.
There's no escape now,
no mercy no more.
No remorse cause I still remember
the smile when you took me apart.


Po pierwszym refrenie głos dziewczyny przybrał na sile i teraz już roznosił się zostawiając coraz głośniejsze echo. Rin uważnie wsłuchiwała się w śpiewane słowa, aby bardziej wczuć się w nastrój pieśni.

- You took my heart,
deceived me right from the start.
You showed me dreams,
I wished they would turn into real.
You broke the promise and made me realise.
It was all just a lie.

Sparkling angel, I couldn't see
your dark intentions, your feelings for me.
Fallen angel, tell me why?
What is the reason, the torn in your eye?

I see the angels,
I'll lead them to your door.
There's no escape now,
no mercy no more.
No remorse cause I still remember
the smile when you took me apart.


Wzięła głębszy oddech starając się mocnym głosem wyrazić wszystkie emocje ukryte w słowach. Słyszała melodię… Była pewna, iż ktoś stoi obok niej i wygrywa odpowiednie nuty, aby łatwiej było pochwycić odpowiedni rytm.

- You took my heart,
deceived me right from the start.
You showed me dreams,
I wished they would turn into real.
You broke the promise and made me realise.
It was all just a lie.

Sparkling angel, I couldn't see
your dark intentions, your feelings for me.
Fallen angel, tell me why?
What is the reason, the torn in your eyes?

I see the angels,
I'll lead them to your door.
There's no escape now,
no mercy no more.
No remorse cause I still remember
the smile when you took me apart.

You took my heart,
deceived me right from the start.
You showed me dreams,
I wished they would turn into real.
You broke the promise and made me realise.
It was all just a lie.
Could have been forever.
Now we have reached the end.

This world may have failed you,
it doesn't give you reason why.
You could have chosen a different path in life.

The smile when you tore me apart…


Zakończyła pieśń i otworzyła oczy, dopiero gdy echo ucichło. Uspokoiła oddech, próbując również zwolnić bicie serca, które pod wpływem tego krótkiego występu zaczęło szybciej uderzać. Położyła się na ziemi i przez chwilę wpatrywała w sufit. Było na nim kilka fresków, z resztą jak w każdym pokoju. Owy obraz przedstawiał anioła.
Uśmiechnęła się lekko. Zupełnie jak słowa piosenki… pomyślała wpatrując się w scenę przedstawioną na malunku. Leżała tak dłuższą chwilę. Jednak, kiedy poczuła, że zaczyna przysypiać, postanowiła zebrać swoje manatki i stąd pójść. Wstała otrzepując plecy. Prychnęła dopiero teraz zauważając, ile kurzu było na podłodze. Kilkoma ruchami dłoni otrzepała ubranie i otworzyła drzwi. Wyszła na korytarz i przekręciła klucz w zamku. Z uśmiechem podeszła do schodów i usiadła na poręczy zjeżdżając na niej aż na parter. Zwinie zeskoczyła na ziemię i zadowolona podeszła do dziewczyny, która dalej ślęczała za biurkiem. Trochę jej współczuła… Nie panował tutaj zbyt duży ruch, a ta musiała spędzać tutaj niemalże każdy dzień. Podziękowała jej za wcześniejsze zarezerwowanie sali, oddała klucz i wyszła.





Ekhem, tym razem też chciałabym troszkę talarków, Reno ;d
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Pią Mar 27, 2009 8:43 pm

Uh, trochę nie fair dawać dużo pd za skopiowane piosenki >< Hym, hym.

+ 90pd
+ 100t, w sumie nie śpiewałaś dla nikogo kto miałby ci za to zapłacić. Trening w cechu, hym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Pon Kwi 06, 2009 9:27 pm

Anielica z uśmiechem wylądowała na środku brukowanego placu i rozejrzała się badawczo. Otrzepała leniwie skrzydła z różnych pyłków, które wczepiły się w jej pióra podczas lotu. Podniosła głowę i spojrzała na budynek stanowiący „drugi dom” dla wszystkich artystów.
Pchnęła ciężkie dębowe drzwi i weszła do holu. Od razu skierowała swoje kroki do recepcji i do kobiety, którą znała już z imienia.
- Witaj Lina- uśmiechnęła się promiennie i oparła łokcie na ladzie- tym razem nie przyszłam na trening. Chciałabym dostać jakieś zlecenie jeśliby to nie był problem…
- Oczywiście, zaraz czegoś poszukam- brunetka, nie tracąc ani chwili, otworzyła wielką szufladę i zaczęła przerzucać małe aktówki.
Rin zastanawiała się, co też może w nich być… Najprawdopodobniej były to informacje dotyczące wszystkich artystów, bądź też stałych klientów korzystających z ich usług.
Po kilku minutach upadła została wyrwana z zamyślenia przez ową Linę, która podała jej jakiś papier.
- Proszę- uśmiechnęła się do artystki- tutaj masz kilka nazwisk naszych klientów oraz ich wymagania. Wybierz jakieś zlecenie.
Oho, jednak miała rację w związku z aktami stałych bywalców… no częściowo.
Rozejrzała się po niewielkim pokoju i znalazła wygodny fotel, który stanowił część umeblowania służącego dla gości jako coś w rodzaju poczekalni. Usiadła w jego miękkim, jasno-niebieskim obiciu i szybko zaczęła przeglądać tekst na kartce. Od razu rzuciło się jej w oczy kilka ciekawszych zadań. Na przykład zrobienie fresków na suficie sali balowej jednego z książąt… ale Rin na razie wolała jakąś mniej czasochłonną pracę. Chociaż na pewno tę też wykona. Szybko Przebiegła wzrokiem po reszcie tekstu i zatrzymała się na ostatnim zleceniu. Czemu było wypisane na samym końcu? Rin cicho zagwizdała. No proszę, proponowano największą sumę ze wszystkich na kartce papieru. I jej praca wymagałaby niewielkiego poświęcenia czasu. ”Poszukuję artysty, który podczas balu na książęcym dworze zabawi gości swoim śpiewem, opowieściami oraz kilkoma prostymi szkicami. Proszę liczyć się z tym, że zapłata będzie hojna, jednakże obowiązki na uroczystości artysta musi wypełniać. Idealna robota. Ale skoro dużo płacą, to musi być to jakiś ważny bal.
Wstała z fotela i podeszła z powrotem do Liny.
- Zapisz mi to ostatnie zlecenie i jeśli możesz odłóż dla mnie również to ze zrobieniem sufitowego fresku- uśmiechnęła się szeroko oddając dziewczynie za ladą kartkę.
Poczekała aż recepcjonistka napisze szybki list do właściciela owego dworu, na którym miała się dzisiaj pojawić, po czym wyszła, aby mogła się przygotować do owego uroczystego wieczoru.


Kiedy jej powóz zajechał przed główne wejście, woźnica otworzył jej drzwi. Stanęła na czerwonym dywanie, który prowadził do majordomusa. Rin podała mu swoją tożsamość, po czym została przedstawiona na forum wszystkich. Chwyciła suknię, aby się o nią nie zabić i zeszła z gracją po schodach. Ukłoniła się, zamieniła kilka zdań z paroma osobami, po czym dotarła do organizatora balu.
- Witam- ukłoniła się dwornie i obdarzyła mężczyznę uśmiechem. Wiedziała, że należy się tutaj zachowywać zgodnie z dworką etykietą… Jednak za nic nie mogła sobie przypomnieć tytułu owego człowieka stojącego przed nią. Cóż… będzie się do niego po prostu zwracać „panie”. Bądź co bądź w towarzystwie uchodziła po prostu za zwykłą dziewczynę ze wsi, która zdobyła wykształcenie dzięki swoim umiejętnościom.
No i co tutaj dużo opisywać… Bal był po prostu idealny. Ludzie z różnych warstw społecznych, co zapewniało rozkwit rozmowy o polityce, wysoko urodzeni również rozmawiający o tym samym tylko bardziej dwornym językiem, oraz cała reszta, która po prostu chodziła dumnie pośród gości prezentując swoje bogactwa wyglądem.
Niedługo po tym, jak oznajmiono obecność Rin, dziewczyna została wyciągnięta na scenę, na której grała orkiestra. To oznacza, że czas na pokaz jej talentów. Nagle rozległa się muzyka. Nie znała jej! Upadła zaczęła szybko myśleć… trzeba było improwizować. Na szybkiego zaczęła układać słowa w głowie… musiała też poskładać słowa z innych znanych jej piosenek.
Goście musieli zauważyć jej zmieszanie i zdenerwowanie, jednak już po chwili po sali rozległ się kojący śpiew dziewczyny. Śpiewała w swoim pierworodnym, ojczystym języku. Elfów. Tak więc, słowa pieśni nie mogły być zrozumiałe… Chyba, że ktoś z obecnych był jej pochodzenia.
Pieśń skończyła się tak nagle, jak zaczęła. Rin nie liczyła na żadną reakcję ze strony gości, ale była mile zaskoczona słysząc jak ludzie klaszczą. Uśmiechnęła się szeroko w geście podziękowania i zeszła ze sceny. Po chwili podszedł do niej owy mężczyzna, który był odpowiedzialny za bal.
- Pewnie zauważyłaś, że oprócz dorosłych znajduje się tutaj również wielu młodszych ludzi, także dzieci. Dzisiaj w twoich obowiązkach leży również opowiadanie historii, prawda? Otóż, zmierzam do tego, abyś zajęła bajkami dla nastolatków. Mamy z nimi mały kłopot… Chyba rozumiesz?
- Oczywiście, że tak. Już się tym zajmuję.
Ponownie się ukłoniła i odbiegła, aby odnaleźć owe dzieci. Jednak wydawało się jej, że to nie wszyscy…
Jeszcze na chwilę weszła na scenę.
- Przepraszam, mogłabym coś ogłosić?- te słowa skierowała do dyrygenta orkiestry. Ten natychmiast uciszył orkiestrę- przepraszam! Chciałabym coś ogłosić!- jej melodyjny głos rozniósł się po sali. Kiedy wszyscy ucichli, poprosiła o zebranie się wszystkich chętnych w ogrodzie do słuchania opowieści.
Po chwili sama udała się w owe miejsce. Ogród był idealny. Nocą wspaniale nadawał się do baśni o mitycznych stworzeniach… które niektórzy mieli okazję czasami zobaczyć. Nim się obejrzała, wokół mniej zebrał się mały tłum.


Rin powróciła następnego dnia do cechu. Podobno tam miano dostarczyć jej zapłatę. Odebrała od Liny małą sakiewkę i zniknęła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   Wto Kwi 07, 2009 11:05 pm

Rin, Rin, Rin. Niby dużo, ale o tak naprawdę niczym ;< strasznie to wszystko skróciłaś pod sam koniec.

+ 100pd
+ 250t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Cechu Artystów   

Powrót do góry Go down
 
Dom Cechu Artystów
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Tereny pomiędzy królestwami :: Miasto kupców-
Skocz do: