Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Jezioro w górach

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Sob Mar 28, 2009 11:53 pm

-To był rytuał. Teraz jest Upadłą.-wyjaśniłam cicho, nie zagłębiając się w szczegóły. Zerknęłam na miejsce śmierci dawnej, elfiej Rin. Ciemne plamy nadal wyraźnie się odznaczaył. Wzdrygnęłam się.
-Nie, ale myślę, że Rin jako malarz ma.-nie nosiłam ze sobą takich rzeczy, nie były mi do niczego potrzbne. Chociaż pomysł nie zły, można naszkicować okolicę, w której prowadzi się zwiad.
-Moje problemy. Bez urazy.-rzuciłam na uwagę świeżo upieczonej Anielicy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Sob Mar 28, 2009 11:56 pm

-Nie o równowagę chodziło.
Odpowiedziałem spokojnie.
-Co jest Taya?
tym razem pytałem ja.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Sob Mar 28, 2009 11:57 pm

Wpasowałem się w ciało dziewczyny i objąłem ją, układając dłonie na jej plecach. Główkę wtuliłem w jej klatkę piersiową i przymknąłem oczka.
-Dobrze, że żyjesz. -mruknałem cicho, podkulając ogonek. Po chwili otworzyłem ślepka i spojrzałem na Tayę.
-Mógłbym Cię kiedyś narysować. Masz ciekawe rysy.-powiedziałem do niej. Chciałem troszkę podszkolić się w rysowaniu, a pierwsze co mi przyszło do głowy, to żeby narysować właśnie ją.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:00 am

Dziewka pozostawiona samej sobie poczęła przechadzać się po płaskowyżu na którym to znajdowało się jeziorko. Cóż... zabrał ją tu Ramzes... dlaczego z wolna coraz bardziej lubiła tegoż dziwnego młodzieńca? Cóż... i ona tego nie wiedziała. Możliwym powodem tego był fakt, iż to on, jako pierwszy z nielicznych przejął się nią i zajął. Bo czyż normalną może być osoba, którą w młodości matka truchłem, tudzież zarazą mianowała? Ależ tak, odpowiedź jest wręcz komicznie prostą. Taka osoba nie może być normalną!
Drugą z osób, które zaskarbiły sobie wampirze zaufanie była obecna w tymże miejscu Taya. Kiedy to przybyli poczęli ją wyraźnie zamęczać pytaniami Awersja machinalnie wargi swe uniosła kły pokazując. Niby ostrzegający pies przed swym atakiem. Brakowało jeszcze tylko, by poczęła warczeć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:01 am

- Rozumiem.
Skinęła z uśmiechem głową do Tay'i i zwróciła z powrotem swoją uwagę na Danny'ego. Dalej głaskała go uspokajająco. To było miłe... Nie znała go najlepiej, ale sie o nią bał. Wydawał się być lekki, więc usadziła go sobie na kolanach.
- Rysujesz?- spytała go zdziwiona.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:03 am

-Spokojnie...-delikatnie położyłam rekę na policzku Awersji uśmiechając się.
-Pytać zawsze można, ale musisz się liczyć z tym, że otrzymasz odpowiedź.-pouczyłam ją. Sylfa zaż zmierzyłam ciężkim spojrzeniem.
-Homofobia plus obrażona Nina plus zraniony Ramzes.-wyjaśniłam tak, by tylko on to słyszyał. Jakby nie było traktowałam go jak przyjaciela.
-Rozważam właśnie czy mnie obraziłeś czy skomplementowałeś pluszaku?-tym razem uśmiechnęłam się szczerze. Rozbawił mnie swoim stwierdzeniem.
-Proszę bardzo, ale licz się z tym, że do takiego rysunku będziesz musiał dopłacić coby go ktoś chciał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:09 am

-Obraziłem? Komplement? Niby jak i kiedy?
mrugnął kilka razy, po czym zwrócił się do wampirzycy.
-Jak sie nazywasz?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:11 am

Potarłem noskiem szyję Rin i skinąłem główką.
-Tak...rysuję-odparłem cicho i położyłem policzek na jej obojczyku. Zerknąłem na Taye.
-Nie obawiaj się. Postaram się, żeby oddawał Twoją urodę. Jeżeli mi się uda, to na pewno będzie cenny.-uśmiechnąłem się sympatycznie i przymrużyłem oczka, obejmując nową Upadłą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:15 am

- Jeśli byś kiedyś chciał.... Mogę dać ci kilka lekcji, jako ciut bardziej zaawansowana.
Zaczęła się bawić włosami Danny'ego i delikatnie dmuchnęła ciepłym powietrzem w jego ucho. Przytuliła tłonie do jego karku, żeby je trochę ogrzać na jego ciepłej skórze.
Popatrzyła na małą wampirzycę. Cóż, Rin też powinna się jej przedstawić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:18 am

-Dobrze. Na pewno się do Ciebie zgłoszę-powiedziałem cicho, co chwile pomrukując z uśmiechem. Pogładziłem ją lekko po plecach, tuląc policzek do jej skóry. Liznąłem ją w szyjkę i znowu zamruczałem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:25 am

-To było do drugiego pluszaka, tego mniej przesatego.-ech, Sylf to by chciał coby tylko on był pluszakiem. A połowa smerfów to pluszaki, o.
-SYyphido poprosił, żebyś się przedstawiła. To znaczy masz mu podać swoje imie.-wyjaśniłam wampirzycy.
-Danny, kiedy ustalisz termin to daj znać. Byle nie dzisiaj.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:26 am

Czuła się już lepiej. Zwierzołaki miały w sobie coś takiego, że łatwo poprawiały jej humor. I czuła taką... opiekuńczość w stosunku do nich. Tylko, że niedługo to musiało się zmienić... Kotołaki miały od tego elfy, a ona nim już nie była. Dalej go głaskała, ale teraz już miała smętną minę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:32 am

-Dziś nie. Jak będę gotowy to dam znać-powiedziałem do Tayi. Po chwili jakby wyczułem nastrój Rin , a uszka mi oklapły. Przytuliłem się do niej mocniej i miauknąłem cicho. Słyszałem również co nieco przy przemianie i później. Czyli mimo tego, że nie umarła i tak miałem ja w jakiś sposób stracić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:34 am

Wampirka zasnęła. Widocznie wyczerpał ją rytuał przemiany no i chwila oddechu na świeżym powietrzu.
-Polecę z nią do zamku... Jakby co to nazywa się Awersja i jest pod opieką Upadłych.-rzuciłam w przestrzeń.
-Trzymajta się.-i odleciałam z nad wyraz lekką wampirzycą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:37 am

Pomachała do Tay'i i popatrzyła ze współczuciem na zwierzołaka. Po części to ich będzie jej najbardziej brakować z poprzedniego życia, chociaż przeciez nikt jej nie zabroni głaskania ich od czasu do czasu.
Głaskała go po klapniętych uszkach.
- Nie smuć się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:38 am

Wampirzyca nie była chyba zbyt rozmowna dzisiaj. No cóż. przedstawi się kiedy indziej. Odwrócił się i podszedł do Rin.
-Uśmiechnij sie.
Poszedł jeszcze parę kroków na wodę, a dzięki delikatnemu ruchowi skrzydeł pozostawałem na wodzie.
-No cóż, na mnie juz czas. Dozoabaczenia.
rzuciłem odwracajac głowę przez ramię, po czym poleciałem prędko gdzieś gdzie mnei oczy poniosą. Było to oczywiste kłamstwo, jednak dobrze zamaskowane. Chociaż wprawne uszy, się pewnie zorientuja. Na wodzie rochodziło się kilka kolistych kręgów. Część od startu Sylphusia, ale było tez kilka za daleko. Może od wody, którą przypadkowo przeniósł? A może od jego łez? W każdym badź razie Sylph był już daleko i nie zamierzał chyba zwalniać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:41 am

-Ale będę Cie jeszcze widywał, prawda?-spytałem cicho, pociągając krótko noskiem. Tuliłem się do Upadłem, przymykając oczka i od czasu do czasu pomrukując pod wpływem jej głaskania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:44 am

- Tak, uhm... poczekaj muszę cos załatwić- mruknęła oglądając się za upadłym.
Zsunęła zwierzołaka ze swoich kolan i jednym szybkim ruchem rozwinęła skrzydła. Nie czekając ani chwili, wzniosła się w powietrze i zaczęła lecieć za Sylphem.
- Poczekaj!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 12:48 am

Pociągnąłem noskiem i skuliłem się, przyciągając nogi do siebie i obejmując je rękami. Oblizałem usteczka . Oparłem brodę na kolankach. Skoro powiedziała, żeby czekać, to mogłem chwilkę poczekać. I tak nie miałem gdzie ani do kogo iść. Po chwili jednak tak bardzo zachciało mi się spać, że nie zważając na zimno, zwinąłem się na ziemi w kłębek i usnąłem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 1:43 am

Wróciła tak, jak obiecała, ale zauważyła, że zwierzołak śpi. Nie było to dobre miejsce na nocleg, ale na pewno jedno z bezpieczniejszych. Usiadła koło Danny'ego a jego głowę położyła sobie na kolanach. Przez chwilę go głaskała. Jednak szybko zaczęła sama odczuwać zmęczenie. Położyła się przy kotołaku, przytuliła do niego i zasnęła, najpierw okrywając ich skrzydłami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 1:32 pm

Pojawił się. Pokręcił delikatnie ze smutkiem głową, po czym oboje znikli. Tj. Danny i Rin. To nie było najlepsze miejsce na nocleg. Dlatego znikli do domku, a on sam pozostał i wpatrywał się w krajobraz, rozmyślając nad kilkoma sprawami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Nie Mar 29, 2009 3:37 pm

Zmarznął. Chyba nawet za bardzo. Odszedł powoli.
Powrót do góry Go down
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Sro Cze 03, 2009 10:47 pm

Wszyscy mogli sądzić, że dwóch tajemniczych braciszków chce w brutalny sposób zawładnąć całą krainą. Niektórzy doświadczyli ich siły. Zamordowanie wszystkich władców lub proste pozbycie się ich w uczciwych pojedynkach było prawdopodobne gdyby nie fakt, iż ci dwaj mieli dość wszechobecnych czasów. Męczyło ich to całe społeczeństwo, to ich zacofanie i zamknięcie na nowe doświadczenia.
Jeszcze na samym początku Sabin chciał wcielić plan ojca w życie, lecz niedługo po tym jak przybył do Kayami stwierdził, że zawładnięcie tak słabo zorganizowanymi ziemiami byłoby wybawieniem dla zamieszkującej tam ludności. Tylko, że jego przybycie miało siać grozę i strach, a nie podziękowania za zrobiony porządek.
Następnie Sabin porwał swojego brata, który w pewien sposób chciał mu przeszkodzić. Louis był starszy o kilka lat, ale zachowywał się jakby różnica wieku była o wiele większa. W pewnym sensie taki był już jego charakter, który czasami doprowadzał młodszego brata do obłędu.
Właściwie to dobrze się stało, że Sabin uwięził swojego brata. Dzięki temu mieli czas na długie rozmowy. To właśnie wtedy, przy kieliszku ciepłego wina i buchającym ogniu w kamiennym kominku razem podjęli decyzję. Razem postanowili zakończyć te męczące czasy i dać temu światu nową a raczej szybszą przyszłość.

Jezioro jak zwykle było w połowie zamarznięte. Woda skuta lodem nie była odpowiednia do podtrzymania ciężaru człowieka jednakże na pewno utrzymałaby jakieś nieduże zwierzę.
Jeszcze niedawno jezioro było najciekawszym obiektem w tych okolicach, lecz dokładnie przed kilkoma minutami Sabin i Louis stworzyli trzy gigantyczne kamienne filary, które swą obecnością przyćmiły jezioro, nad którym zostały stworzone.
Wiatr zaczął mocniej dąć w góry, przeciskał się między kamieniami i ostrymi zboczami. Spychał małe płatki śniegu na każdy jeszcze odkryty skrawek ziemi. Biały puch żegnał te okolice i przygotowywał się do powitania nowego świata.
Srebrne włosy Louisa dosłownie na moment wpadły mu na twarz i zasłoniły cały widok. Odgarnął je jednym ruchem dłoni i spojrzał poważnie na Sabina. Chociaż nie dawał tego po sobie poznać był w szoku. Jego młodszy brat od samego rana zachowywał się nie jak on. Na samym początku myślał, że to jakaś sztuczka i ktoś porwał jego Sabina a jakiś inny typ za niego się podaje i pewnie w końcu by go zaatakował gdyby nie to, że jednak rozpoznał Sabina poprzez jego moc, gdy sprawdzali czy wszystko gotowe. Jeszcze nigdy nie widział swojego młodszego brata z takim zachowaniem, chociaż przez tyle lat starał się wpoić mu choćby nutę opanowania zawsze jego starania szły na marne. Jednak może wcale nie poszły na marne, ale nawet, jeśli coś zapamiętał z jego lekcji to i tak używa tego w ostateczności.
Przymknął na chwile oczy. Niedługo wszystko zniknie i dopną swego a tedy Sabin znów będzie tym wrednym i wiecznie uśmiechniętym typkiem.
Na jego twarz wpełzł ledwie widoczny uśmiech.
-Filary gotowe-usłyszał nieco zmieszany z szelestem wiatru głos brata. Otworzył oczy i ruszył w stronę jeziora. Przeszuka swoją pamięć sprawdzając po raz ostatni czy pamięta przygotowane zaklęcie. Było tam, czekało na swoje pięć minut, które dosłownie za chwile nastąpi.
Stanął tuż przy brzegu tak, że jego czubki bytów nachodziły nieznacznie na zamarzniętą taflę. Na wprost niego stał Sabin, ze swoim opanowanym wyrazem twarzy wyglądał o kilka lat starzej niż zwykle.
I wtedy się zaczęło. Słowa same popłynęły z ust mężczyzn jakby to ktoś nimi kierował. Woda w jeziorze zaczęła się rozmrażać a w końcu nawet wrzeć. Na filarach pojawiły się świecące znaki, które dla istot z tej krainy były jedynie ciekawymi wzorkami.
Świat zaczął ginąć, drzewa, które rosły pod górami zaczęły tracić liście, wszystkie rośliny więdły. Nastąpił koniec. Oślepiający blask poraził wszystkich i wymazał im pamięć. Stare czasy zostały w tyle i dały początek nowym.

(za kilka dni forum zostanie zamknięte na czas prac związanych ze zmianą czasów fabuły na forum, ci, którzy chcą, aby jego postać nie straciła niczego, co dotychczas zdobyła i była kontynuowana w nowych czasach musi opisać pod tym postem jak widzi to, co się dzieje min. 1 strona A4, wtedy będzie mógł grać ze wszystkim, co zdobył a jego postać jedynie nie będzie pamiętać jak znalazła się w nowych czasach, ci, którzy nie odpiszą po tym poście będę musieli zaczynać grę od zera)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumpolish.com
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Czw Cze 04, 2009 10:10 pm

Kuroi idą czuła zimno płynące zapewne od zamarzniętego jeziora. Uważała to za normę, więc tylko raz po raz rozejrzała się wokół, nie wiadomo czy kogoś szukała, czy po porostu się rozglądała.
Jej jasne włosy zaczęły falować na demonicznym wietrze. Dziewczyna przymrużyła nieznacznie oczy niezadowolona ze zmiany pogody, kiedy nagle poczuła niesamowite ciepło, które doprowadziło jej ciało do chwilowego drżenia.
W końcu była już niedaleko jeziora, ale ono już nie było tak interesujące jak wcześniej. Wielkie filaru przykuwały jej uwagę, a znaki dodawały mi jeszcze uroku. Przez szaleńczą wichurę musiała ręką trzymać włosy, aby cokolwiek zobaczyć.
Ale teraz spoglądała tylko w jeden punkt z niedowierzaniem. Pranie by się przewróciła, gdyż przestała zwracać uwagę na inne rzeczy.
-Louis…-Wyszeptała wyciągając swą dłoń ku starszemu bratu.
Czemu niszczy moje marzenia? Czy już nikomu nie można ufać? Czy ona naprawdę chce wszystko zniszczyć? Czy mogę ich powstrzymać?
~Nie!- Usłyszała w swoich myślach, ktoś był w jej umyśle, czuła jego obecność.
~Odejdź!.- Mruknęła poważniej wampirzyca próbując trzymać równowagę na tym wietrze. Cały czas spoglądała na Louisa, nie mogła mu wybaczyć tego, że znów dzieli poglądy z bratem, którego nie darzyła ciepłymi uczuciami.
~Nie niszcz ich pracy.- Odezwał się głos nie dając za wygraną.
~Jaka to niby praca? Oni tylko niszczą nasz świat!- Dokończyła, próbując zbliżyć się do starszego z braci, ale było to dla niej strasznie męczące i zarazem trudne. Za każdym razem, kiedy robiła krok do przodu wiatr popychał ją do tyłu.
~Zostaw ich, bo zrobię coś, co ci się na pewno nie spodoba.- Teraz obecność istoty nasiliła się znacznie, czuła jak nieznana energia przepływa przez jej ciało, nie dało się tego zatrzymać. Nie samemu.
Nagle nogi gwałtownie się pod nią ugięły, rękoma jednak udało jej się powstrzymać upadek. Zaczęła odczuwać jak jej płuca się zapadając, tym samym pozbawiając ją ostatnich oddechów, ale dziewczyna nie miała zamiaru dać za wygraną i ostatnimi siłami, podniosła się na równe nogi i wyciągając obie ręce przed siebie szła w stronę Louisa.
~Zostaw! Nie możesz i tak nic zrobić. Nie masz takiej siły, aby zapobiec temu, co misi się zdarzyć. Pamiętaj, że ja panuję nad twoi ciałem i mogę zmusić cię to wszystkiego, nawet do śmierci.- Znów poczuła jak jej płuca się zapadają.
~Daj mi do niego podejść. Ostatni raz.- W tym samym monecie wyczuła powracające siły i jakże orzeźwiające powietrze napełniające jej płuca.
~Ostatni raz.- Mruknął niezadowolony głos, chowając już całkowicie swoją obecność.
Jeszcze kawałek, jeszcze kawałek, powtarzała sobie w myślach, opuszczając jedną rękę, gdyż wiatr za mocno na nią napierał. Już prawie nie widziała drogi przed sobą, włosy zasłaniały jej okolicę. Była już niedaleko jednego z filarów, oparła się o niego bokiem i z zawiedzionym wzrokiem spoglądała w stronę mężczyzny o srebrzystych włosach. Czuła, że nie dotrze do niego, nawet gdyby chciała, a chciała. Nie miała tyle energii.
Nie spuszczając z oczu Louisa, zasuwała się powoli po kamiennym i jakże zimnym filarze. Może jakby w coś wierzyła to by się modliła, ale nie miała, do kogo słać swych modłów.
Wyciągnęła prawą dłoń w stronę starszego brata, trzymając się ostatnich resztek, życiodajnej energii.
-Louis…-Mruknęła zamykając powoli oczy. Już go nie widziała, już nie czuła wiatru, już nie słyszała głosów. Wiedziała tylko jak jej życie wymyka się jej z rąk, nie do zatrzymania, nie do uchwycenia. Przegrała to, co powinna wygrać. Nie miała już żadnych szans, na dalszą egzystencję. A może już jej nie pragnęła? Może je życie zakończyło ze złamaniem jej ostatnim marzeniem, które rozdarło się z tym wydarzeniem. Myślała, że to nie możliwe, myślała, że będzie w końcu szczęśliwa, ale jednak to nie było jej dane. To naprawdę się skończyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   Pią Cze 05, 2009 7:52 pm

Kiedy nadszedł koniec siedziałam w gabinecie tworząc eliksir Wiggenowy, regenerujący zdrowie. Starta kora drzewa wiggen stała w miseczce na wprost mnie, obok we flakoniku śluz gumochłona i butelka wody. Dodałam delikatnie odpowiednią ilość śluzu do miseczki z korą i ostrożnie mieszałam. Ogień w kominku buchał mocno dając ciepło.

Dzień jak co dzień. Za oknem było słonecznie: ptaki jak zwykle śpiewały, dzikie zwierzęta co jakiś czas przekradały się między drzewami. Przez okno wpadło nawet kilka zbłąkanych pszczół. Wiatr wiał trochę mocniej niż zwykle, a na niebie cumulusy niczym stado baranków biegło szybko z zachodu na wschód.

Lecz nagle ogień zgasł jak gdyby zgasił go potężny podmuch wiatru. Zdziwiło mnie jednak to że ciepło, które powinno nadal ogrzewać dom zastąpił niewiarygodny chłód. Po krótkiej chwili zaczęłam trząść się z zimna. Wszystko dookoła zamarzało, obumierało, więdło na moich oczach.
Czułam jak moje dłonie, stopy, całe ciało kostnieje.

Z trudnością wyszłam na zewnątrz i to co zobaczyłam wcale mnie nie ucieszyło. Jak w domu, tak na zewnątrz wszystko umierało. Liście i kawałki kory odpadały z drzew, które teraz wyglądały jak drągi pnące się ku niebu w błaganiu o pomoc. Zwierzęta leśne uciekały w popłochu, jednak kilka na moich oczach padały na ziemię w konwulsjach i umierały. Ptaki przestały śpiewać, bo leżały na mchu zamarznięte na bryłki lodu z otwartymi dzióbkami niezdolnymi wydobyć głosu. Trawa usychała lub zamieniała się w zielone igiełki lodu, które raniły stopy zwierzętom, które po niej uciekały. Ziemia murszała i zapadała się gdzieniegdzie tworząc dziury od małych wielkości jajka kokoszki do dużych jak spory głaz.

A mnie było coraz zimniej. Kiedy starałam się ogarnąć to co widzę nagle dopadł mnie ból. Ból tak silny że prawie nie mogłam nad nim zapanować. Opadłam na kolana opierając się dłonią o zimną ziemię. Ból był wszędzie: rozsadzał głowę, wwiercał się w brzuch, rozgniatał stawy, łamał kości...
Nie chciałam żeby tak to się skończyło. Nie chciałam tak umierać. W końcu jeszcze tyle miałam do zrobienia, jeszcze tyle mogłam osiągnąć.

Chciałam płakać, ale uroniłam jedynie dwie łzy, które zamarzły mi na policzkach. Kiedy uniosłam głowę by po raz ostatni spojrzeć w niebo dostrzegłam TO. Zbliżało się w moim kierunku nieuchronnie niczym przeznaczenie, w które przecież nie wierzyłam. Ciemność. Ciemność tak głęboka, że człowiek patrząc na nią odnosi wrażenie że jest kompletnie ślepy. A ja ją widziałam i z każdą sekundą byłam coraz bardziej przerażona. Serce waliło mi w piersi niczym młotem, ale nie mogło pomóc krwi krążyć w moich żyłach. Krwi, która zamarzała zanim dotarła do serca.

Kolejny atak bólu zmusił mnie do zwymiotowania. Ledwo para wodna buchnęła z moich ust, a już widziałam na ziemi zamarzniętą kupkę rzygowin o nijakim kolorze. Było mi słabo. Nie mogłam oddychać. Moje płuca wydawały jedynie jakiś świszczący odgłos, który wydobywał się z moich otwartych ust. Czułam się jak ryba wyciągnięta z wody i zostawiona na lądzie.

Próbowałam się podnieść, lecz wtedy świat zawirował mi przed oczami, ból głowy nasilił się na tyle że znowu zebrało mnie na wymioty. Usiadłam więc przy drzwiach do domu, objęłam kolana ramionami i zamknęłam oczy nie chcąc widzieć zbliżającej się Ciemności. Nie mogłam powstrzymać odruchu kołysania się w przód i w tył.

I te słowa powtarzające się w mojej głowie niczym mantra:
- Ja nie chcę umrzeć. Nie w ten sposób... Nie chcę żeby bolało już na zawsze. Niech ból minie... Nie chcę zapomnieć magii. Magia to część mnie. Nie odbierajcie mi tego. To moje życie... Proszę... proszę... proszę... proszę...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jezioro w górach   

Powrót do góry Go down
 
Jezioro w górach
Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Tereny pomiędzy królestwami :: Alabastrowe Góry-
Skocz do: